sobota, 24 marca 2018

...a to właśnie jest moje nowe pastwisko. Moje Pastwisko Myśli

Na początku był blog.pl. Był sam początek lat 2000.
Po masowym zachłyśnięciu się możliwością dzielenia się swoimi myślami, jaką owa platforma dawała, nieliczni nie mieli tam swojego miejsca.
A ja, jako nieliczna miałam stałe łączę internetowe.

Nie jestem typem rynkowego pioniera. Jestem raczej modowym sceptykiem.
No więc kiedy blogi mieli już wszyscy, założyłam go i ja.
To było Moje Pastwisko Myśli. Takim mianem go określałam, mimo że jego adres, jak nie trudno się domyślić, brzmiał dzoolka, a po kropce cała reszta adresu.

Po kilku latach, w wyniku zmian na serwerach bloga, straciłam dostęp do swojego pastwiska myśli. Mimo kilku wymian maili, nie udało mi się go wyegzekwować.
Blog jednak był i miał całkiem niezłą ilość wejść.
Poza moimi przemyśleniami, opowiadaniami było to miejsce do dzielenia się przygodami z podróży, które, w czasie jego świetności, odbywałam licznie.

Na początku tego roku przypadkiem natknęłam się na informację o tym, że portal ma zostać zamknięty. Na życzenie użytkowników, czas jego destrukcji został wydłużony, ale mi mimo to nie udało się na czas zapisać wszystkich danych i Moje Pastwisko Myśli przestało istnieć.

Myśli jednak nadal mam i to różne, nie tylko te związane z ubiorem, które wiercąc się i tłocząc mocno mi czasem doskwierają cisnąc się pod czaszką. Wtedy po prostu muszę je gdzieś wypaść.
I tak, jak również dlatego powstał blog, całkiem nowy i całkiem inny od poprzedniego, na którym, jakieś 15 lat później znów zamierzam paść swoje myśli.

Moje myśli są absolutnie nie związane z tym, co dzieje się wokół, bo, jako że jestem na informacyjnej diecie - bez radia, telewizora i e-prasy, co się dzieje, nie mam pojęcia. Mam za to swoje myśli i swoje nowe, zielone pastwisko, na którym Cię serdecznie witam.