piątek, 6 kwietnia 2018

Jak zostać cyfrowym nomadą - WSTĘP. Jak zostałam obywatelem świata.

Od kiedy wyjechałam za granicę na studia, stałam się obywatelem świata. Granice, mimo że wtedy jeszcze były, przestały dla mnie istnieć. W ciągu jednego dnia, ucząc się w Niemczech, szłam pieszo przez granicę do Polski, żeby kupić sobie mleko do kawy i czekoladę. W ciągu tego samego dnia potrafiłam obudzić się w akademiku w Polsce, pojechać na egzamin do Czech, a dzień zakończyć na imprezie w Niemczech.
Takie możliwości dawała pierwsza międzynarodowa uczelnia w Europie - The Neisse University.



I podczas, gdy pozostali za stypendium pozyskane na wyjazd na Erasmusa kupili laptopy, ja pieniądze przeznaczyłam na podróże. 

Do tej pory odwiedziłam 13 krajów, a w trzech z nich mieszkałam.
Do Polsku wróciłam na studia magisterskie, ale nigdy nie wróciłam do kraju mentalnie. 
Jestem obywatelem świata.









Zastanawiając się nad stwierdzeniem wielu moich znajomych i mniej znajomych, którzy uważają, że nie stać ich na podróżowanie doszłam do wniosku, że każdego, kto pracuje stać na podróżowanie. Ja w tym momencie akurat na etacie nie pracuję, natomiast wszyscy moi znajomi, których "nie stać" – owszem, a piszę z Kumbrii, północno-zachodniego wybrzeża Wielkiej Brytanii.
Uważam, że za stwierdzeniem ”nie stać” kryją się po prostu inne priorytety.

Ja nie mam zwierzaka, nie wydaję pieniędzy na ubrania (pozyskuję je na imprezach wymiany ubrań SWAP Wrocław) i gdzie tylko się da staram się wdrożyć zasadę minimalizmu, która w największym skrócie polega na tym, że stojąc przed czymś, co chciałabym kupić zastanawiam się, czy na pewno tego potrzebuję.

A czemu podróże są one dla mnie tak ważne? Bycie przedsiębiorcą i realizując kilka projektów jednocześnie wiąże się z duża dawką stresu. Przeciążony i zmęczony organizm nie jest w stanie poprawnie funkcjonować. Podróże, a co za tym idzie – oderwanie się od rzeczywistości i dosłowna zmiana klimatu jest dla mnie najlepszym lekarstwem.
Ponadto, zabierając ze sobą laptopa raz na jakiś czas można urządzić sobie biuro w egzotycznym miejscu na ziemi, łącząc przyjemne z pożytecznym.

Dziś coraz więcej firm w ramach benefitów dla pracowników oferuje możliwość pracy zdalnej, tzw. home office. Home office nie jest jednak w żaden sposób zdefiniowany i za owym "home" tak naprawdę może kryć się dowolne miejsce na ziemi. Wszystko zależy od długości przyzwolenia na pracę poza biurem.
Ponieważ takie uciekanie z pracą od rzeczywistości i lokowanie się w różnych miejscach świata skąd można wykonywać pracę w ostatnim czasie mocno „spopularniało” szczególnie wśród freelancerów, ludzie praktykujący takie podejście określani są mianem cyfrowych nomadów.

Mamy szczęście żyć w czasach, kiedy podróż samolotem jest porównywalna cenowo z kosztem autokaru. Daje to możliwość szybkiego przemieszania się między miastami europy. Aż grzech nie skorzystać! Dlatego też postanowiła podzielić się sposobami na niedrogie podróżowanie i zwiedzanie połączone ze zdalną pracą. Tutaj będę publikować kolejne części tego mini poradnika.