piątek, 1 czerwca 2018

#dość



Kiedy w styczniu zwolniłam się z pracy z powodu dyskryminacji (mój poprzednik na tym samym stanowisku miał dokładnie 2x wyższe wynagrodzenie niż ja) zaczęłam zauważać, że pomimo XXI wieku i tego, co widziałam w domach rodziców i dziadków (partnerstwo), kobieta nadal nie jest traktowana na równi z mężczyzną. I mam tu na myśli kraje wysoko rozwinięte. Do dziś nic się nie zmieniło.
No, może jedynie to, że kobiety noszą spodnie i krótkie włosy.

Przez ostatnie pół roku patrzyłam na to, co się dzieje szczególnie tutaj, w sieci, bo tu, przed monitorem swojego komputera każdy jest chojrakiem. Przekonałam się, że specjalistami w różnych dziedzinach mogą być tylko mężczyźni.

Większość tekstów, które opublikowałam na LinkedIn było oblewanych pomyjami, krytykowanych, szykanowanych. Wszystkie opisane sytuacje (niemoralne propozycje), które zafundowali mi prezesi i menedżerowie wyższego szczebla z racji tego, że jestem kobietą również były krytykowane.
I nie raz usłyszałam, że z pewnością fakt że zaistniały był w 100% moją winą.
Wśród zabierających głosy w tej kontrze są też kobiety. Przerażający wynik statystyk mówi, że 30% kobiet to przeciwniczki innych kobiet, które stoją po stronie mężczyzn (źródeł statystyki nie podam, ostatnio wyszło to w jakiejś dyskusji).

Kobiety są postrzegane jako ktoś gorszy, z mniejszymi prawami. Są poniżane i lekceważone. Są gorszymi kierowcami, kobiety robią "śmieszne biznesy" (to usłyszałam wczoraj).
Trzykrotnie moje auto zostało wyśmiane przez przedsiębiorców (mężczyzn) ponieważ nie jest to ani Audi ani BMW. Uświadomiono mnie, że powinnam się wstydzić, że jako przedsiębiorca nie jeżdżę żadnym z powyższych.

Podczas ostatniego wydarzenia Startup Poland zapowiadający moją prelekcję wspomniał, że kobiety są "lepszymi menedżerami".
Co do tej kwestii jestem neutralna, ale nie da się ukryć, że najlepszym managerem jakiego w życiu miałam i pierwszym, od którego się czegoś nauczyłam była właśnie kobieta.

Faktem jest, że kobiety są bardziej emocjonalne, a mężczyźni mniej.
Nie wpływa to jednak na to, że niektórych zawodach kobiety sprawdzają się gorzej, a mężczyźni lepiej. Natomiast w innych kobiety sprawdzają się lepiej, a mężczyźni gorzej. Są też i takie zawody, w których płeć kompletnie nie wpływa na efekt pracy. Ale to tylko teoretycznie, bo dla mężczyzn różnica jest i to ogromna.
Kobiety są od nich gorsze.
We wszystkim, poza karmieniem piersią niemowląt.

Dziś jeden z większych szołmenów na LinkedIn poprosił o polecenie szkoleniowca. Wśród polecanych byli TYLKO I WYŁĄCZNIE mężczyźni, mimo że ja znam w tej branży przede wszystkim kobiety!
Jeden z polecanych, prezes obecnie brytyjskiej, bo już nie polskiej spółki, mój nieaktualny już przyjaciel, "polski guru LinkedIn" podczas ostatniego zjazdu szkoły ASBIRO, na której jest wykładowcą, nie wpuścił mnie po spotkaniu integracyjnym do hotelowego pokoju. Zdołałam jedynie wziąć swoje rzeczy i o 3:00 w nocy zostałam z walizką na środku hotelowego korytarza, 350km od domu. I czy ktoś coś mu za to zrobi? Oczywiście, że nie. Właśnie został polecony jako specjalista i ekspert w dziedzinie, w której mógł prze dwa lata rozwijania swojego biznesu liczyć na moją bezinteresowną pomoc i wsparcie (widoczne zresztą gołym okiem we wszystkich jego mediach społecznościowych).
Nikt nie zrobi nic ani jemu, ani innym, którzy z powodu niedowartościowania traktują kobiety przedmiotowo.

Po opublikowaniu wywiadu z CEO Canvy na jednym z portali, dla mężczyzn rozprzestrzeniających ów artykuł w sieci nie było ważne, co owa CEO miała do powiedzenia, ale to, czy jest ładna, czy nie.
Bo kobietę ocenia się tylko po tym, czy jest ładna, czy też nie. Jej kompetencje nie mają tu nic do rzeczy, bo w świadomości społeczeństwa ona i tak ich nie ma i i tak jest gorsza od mężczyzn.

Jedną z kandydatek w ostatnich wyborach na prezydenta RP była Magdalena Ogórek.
Zastanawiam się, ilu z Was byłoby w stanie powiedzieć o niej coś więcej niż to, że jest "śliczną, szczupłą i zgrabną blondynką".
Wpisując w Google jej imię i nazwisko wyskoczył taki oto obrazek, który, jak mniemam stworzył MĘŻCZYZNA mogący na kobietę jej pokroju tylko popatrzeć. Ale bez wzajemności.



Nawet w kościele kobieta traktowana jest gorzej i nie ma prawa głosu, bo jest kobietą. I oskarża się ją o gorszenie mężczyzn z samego faktu, że... jest kobietą.

I wiecie co? Mam już dość. Problemem, który w końcu udało mi się namierzyć, zdiagnozować i nazwać jest FAKT URODZENIA SIĘ DZIEWCZYNKĄ, a więc bycia kobietą.
Nie mężczyzną.

I żeby nie było, nie mam w planie organizowania żadnych czarnych, białych, różowych, czy zielonych marszy. Zresztą w żadnym z takich, ani innych nigdy nie brałam udziału i nie zamierzam.
Po prostu znając problem wiem, że nie jestem w stanie nic zmienić.
Na tę jedną, a niestety tak istotną rzecz, jaką jest płeć, nie mam absolutnie żadnego wpływu.

Kilka piosenek i teledysków amerykańskich piosenkarek muzyki POP (Jennifer Lopez, Pink, Britney Spears) uświadomiło mi, że problem ten dotyka nie tylko Polski, ale całego świata, a co za tym idzie, nie da się przed tym uciec ABSOLUTNIE NIGDZIE. Gdzie nie pojadę, spotkam się dokładnie z tym samym.

Nie pozostaje mi już nic.
Wracam do Narnii.