niedziela, 30 grudnia 2018

Pieśń o Rolandzie II, czyli ile można zrobić... z krótkimi nogami


W szkole średniej jednym z omawianych utworów była "Pieśń o Rolandzie". Ponieważ ów francuski epos rycerski potraktowany był przez program nauczania jedynie fragmentarycznie, w ramach nielicznego czasu wolnego postanowiłam przeczytać go w całości. "Pieśń o Rolandzie" skradła moje serce, ponieważ mówila o tym, ile można zrobić bez mózgu.


Cieszę się, że zapoznano mnie z tym utworem, bo dziś mogę nawiązać do niego przy okazji własnej osoby czując się jak współczesny Roland. 

Ostatnio mój promotor zlecił mi napisanie artykułu o hejcie. Podając wszystkie wytyczne co do publikacji naukowej chyba skutecznie zniechęcił mnie do zamienienia trzech pierwszych liter przed nazwiskiem na dwie...

Kilka lat temu kazał mi przeczytać "Piotrusia Pana", a potem dorosnąć :))))
A jeszcze wcześniej, w ramach obowiązkowej lektury studentów Zarządzania zlecił przeczytanie biografii Forda (w toku).
Henrego, nie Harrisona.

Może powinnam zrealizować te zadania po kolei? :))))
To by odsunęło w czasie ślęczenie nad artykułem. Bo, mimo ze kocham pisać, przy tych wytycznych to będzie gorsza tortura niż wysiadywanie końcówki mojej ostatniej pracy dyplomowej, czyli pisanie jej wstępu.


Ale wracając do hejtu. Jakby tak podsumować treści z komentarzy spod moich postów na blogach, na vlogu i pod postami w Social Mediach oraz dołączając do tego część wypowiedzi mojej rodziny (a to naprawdę duży kaliber), to okazałoby się, że na niczym się nie znam, jestem zerem i bezguściem, mam krótkie nogi ( :))))))) ), mam wyraz twarzy jak wściekły pitbul, jestem bezczelna, fałszywie skromna oraz porostu nieskromna, jestem też ekspertem od niczego.




Ale, czy faktycznie będąc osobą wyżej opisaną mogłabym zdobyć kilka dyplomów jednej z czołowych uczelni technicznych w Polsce (jednocześnie kilkukrotnie reprezentując ją na Akademickich Mistrzostwach Polski w dwóch całkiem odmiennych dziedzinach) i z najlepszym wynikiem w historii skoczyć pierwszą międzynarodową uczelnię w Europie?
Takich rzeczy za "krótkie nogi" się nie dostaje :)))

Czy mogłabym być jedną z dwóch przedsiębiorczych osób z Europy (obok jakiegoś pana kierownika w tureckich liniach lotniczych) zaproszoną do przeprowadzenia wykładu w ramach rozpoczęcia roku akademickiego na międzynarodowej uczelni zarządzania w Berlinie?
Czy byłabym w stanie zakwalifikować się do finałów regionalnych międzynarodowego konkursu dla studentów prowadzących własny startup, a potem samodzielnie zbudować firmę posiadającą w swoim portfelu kilka jednocześnie rozwijających się marek?
No... chyba nie :)

Parę dni temu, w ramach gratulacji z okazji 6-tej rocznicy pracy (na swoim!) ktoś zapytał mnie, jakie są moje dalsze plany.
Dobre pytanie.
Bardzo dobre.
A plany owszem są. Dla jednych ambitne, dla innych (absolwentów The Neisse University) – oczywiste. W planach mam podbój rynków europejskich, zaczynając od mojego Czech – mojego drugiego i Niemiec - trzeciego domu.




______________

O AUTORCE

Julia Daroszewska od ośmiu lat zajmuje się ogólnie pojętym marketingiem. Potrafi skutecznie wykorzystywać wszelkie dostępne na rynku narzędzia, co przekłada się na duże zasięgi i budowanie świadomości wspieranych przez nią marek.

Prowadzi firmę, której główną dziedziną jest wsparcie w zakresie szeroko pojętego Marketingu i Strategii Przedsiębiorstwa. Oferuje pomoc w budowaniu marek tworząc dla nich skuteczne plany działania na konkurencyjnych rynkach.

Julia Daroszewska prowadzi również szkolenia z tworzenia skutecznych profili/kont na LinkedIn i Facebooku - największych Mediów Społecznościowych wspierających biznes.


OFRTA | KONTAKT 
______________


           Insta