czwartek, 27 czerwca 2019

„Za każdym razem, kiedy rekrutowała mnie kobieta, pracy nie dostawałem"


Za każdym razem, kiedy rekrutowała mnie kobieta, pracy nie dostawałem".
To zdanie padło podczas wczorajszej rozmowy z moim znajomym, który osiągnął niedawno kolejny cel w swojej karierze zawodowej zostając dyrektorem jednej z jednostek administracyjnych kraju i dało mi mocno do myślenia.
Po krótkiej chwili stwierdziłam to samo: nigdy nie dostałam pracy w zawodzie i zgodnej z moimi kwalifikacjami, kiedy rekrutowała mnie kobieta.
Aczkolwiek dwa razy się to zdarzyło. Usunęłam wtedy 2/3 zawartości swojego CV i jako mało ogarniająca świat istota zostałam przyjęta na stanowisko sprzedawcy do sieciowego sklepu z odzieżą.
(W jednym wytrzymałam 2 miesiące, w drugim 2,5 dnia).
Ze wspomnianym znajomym mamy podobne cechy: jesteśmy bardzo dobrze wykształceni i mamy imponujące portfolio.
Czy kobiety mają z tym problem?
Mają.
Mają, bo o wszystko muszą tutaj walczyć.
Sama najeżam się, kiedy widzę piękną kobietę z niesamowitymi osiągnięciami. A po chwili się na tym łapię i emocje opadają.
Wynika to chyba z tych potwornych schodów, które robi się kobietom, ponieważ są kobietami. Wynika to z tych prób poniżania ich i sprowadzania do poziomu obiektu seksualnego, z czym spotykają się na wszystkich szczeblach kariery zawodowej.
Czy to ma szansę się kiedyś zmienić?

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza