wtorek, 7 kwietnia 2020

Certyfikaty "rzetelności firmy"

Zdjęcie z okładki pochodzi z bloga ze stylizacjami.


Niedawno zainteresowałam się certyfikatami potwierdzającymi jakość i rzetelność firm, ponieważ produkt, który wpadł mi w ręce właśnie takowy posiadał.
Od razu zasięgnęłam informacji od Wuja Googla odnośnie źródła i warunków otrzymania takiego. Myślałam bowiem, że to swego rodzaju odznaczenie odgórnie nadawane firmom przez instytucję państwową, a przynajmniej przez państwo kontrolowaną. 

Okazało się, że taki znaczek może stworzyć sobie każdy (jeszcze raz: KAŻDY) i pobierać opłatę abonamentową za jego używanie.

Temat wrócił do mnie znów, po tym, jak na Facebooku pokazała mi się reklama kolejnej (sryliartej z rzędu) podobnej firmy.

Firma ta zapewnia, że różni się od innych tym, że

badamy firmy pod kątem tego, czy posiadają negatywne opinie w Internecie. Nie ograniczamy się jedynie do najpopularniejszych źródeł, dlatego też oprócz specjalistów, którzy zajmują się weryfikacją, używamy dedykowanego narzędzia informatycznego.

Co ja na to?

Po pierwsze


Żeby sprawdzić opinie na temat danej firmy w innych miejscach niż Social Media, wystarczy użyć Google lub skorzystać z narzędzia do monitorowania mediów, np. Brand24, który, z tego co pamiętam, oferuje darmowy okres próbny. Można więc daną firmę sprawdzić naprawdę skutecznie samodzielnie i to bez żadnych kosztów.

Po drugie


Ja, od ośmiu lat mając Babeczkową Pocztę COOKIE WITH LOVE zarobiłam jedną negatywną opinię w Social Mediach (dokładnie na Facebooku), która ciągnie się za mną jak tasiemiec i z rozmowy z klientką wiem, że jest przyczyną ogromnego i dla mnie naprawdę bardzo odczuwalnego spadku zainteresowaniem moją usługą.
Jedna negatywna opinia.

Moi klienci wiedza, że do każdego zamówienia przykładam się bardzo, każde realizuję wkładając w nie całe swoje serce, co zresztą nie powinno dziwić przy ten nazwie marki.
Ponieważ zamawiający babeczki za pośrednictwem Babeczkowej Poczty nie są ich konsumentami, więc często też nie widzą zamówionego przez siebie produktu. Po prostu składają zamówienie, wysyłają życzenia do zamieszczenia w dołączonym do babeczki bileciku i płaca.
I czekają.
Jeśli więc tylko mam możliwość, robię zdjęcie babeczki sprzed jej wysłania i wysyłam je klientom na maila, żeby mogli zobaczyć, co tak naprawdę otrzyma od nich bliska osoba.
Skąd więc negatywna opinia?




W 2016 roku przed Walentynkami zdecydowałam się na zorganizowanie konkursu dla widzów wrocławskiej telewizji ECHO24. W konkursie były do wygrania babeczki COOKIE WITH LOVE wraz z dostawą.

Jednym z wygranych okazał się chłopak, z którym umówiłam się na odbiór babeczki… I pech chciał, że na nieludzkim wtedy mrozie padł mi telefon (od tamtej pory wiem, że mróz tak właśnie działa na takie urządzenia i wożę ze sobą powerbank) dosłownie kilka minut przed dotarciem do galerii handlowej, w której miało nastąpić przekazanie nagrody. Żałuję, że od razu nie umówiliśmy się konkretnie w jakimś określonym miejscu, ale doba komórek wykorzeniła też pierwotny zwyczaj.

Jedyne co mogłam zrobić i co też zrobiłam, to wskoczenie w najbliższy tramwaj, dostanie się jak najszybciej do biura i skontaktowanie się z owym wygranym z telefonu stacjonarnego.

Akcja skończyła się wyzwiskami i groźbami zgłoszenia całego zdarzenia do Rzecznika Praw Konsumenta*. Akcja hejtu ciągnęła się dwa dni.
Zaczęłam się godzić z faktem pójścia do więzienia. A wszystko przez próbę promocji swojej firmy, która miała zarobić dla mnie na chleb.
Falę hejtu zatrzymał ówczesny Redaktor Naczelny telewizji ECHO24, który osobiście zajął się sprawą.

Komentarz ze strony nie został jednak usunięty i zostanie tam już na zawsze. A jego autor nie był nawet moim klientem. Nie zapłacił ani złotówki za babeczki, których ostatecznie (na drugi dzień) nie chciał już odebrać.

W związku z powyższym ja nie miałabym możliwości otrzymania certyfikatu potwierdzającego rzetelność mojej firmy, bo negatywnych opinii nie trzeba by szukać po całej sieci.

Zresztą, co ciekawe: mam również dwie opinie z czterema na 5 możliwych gwiazdek. Jedna z nich jest od osoby, która również babeczkę wygrała, a druga – od zamawiającego. Była to moja znajoma, która zapytała mnie wprost, czy ma mi wystawić opinię „miłą”, czy „szczerą”.
Wybrałam szczerą.
Babeczka do odbiorcy została wysłana zimą, więc kurier przywiózł ją nieco zmrożoną. I to było powodem odjęcia jednej gwiazdki...


EDYCJA:
Negatywny komentarz, dziś już nie widoczny, znajdował się tam jeszcze 2 lata temu temu. Bardzo negatywnie mówił o mnie i świadczonej przeze mnie usłudze.
Wiem, że wtedy jeszcze tam był, ponieważ dzień przed wyjazdem na wakacje zadzwoniła do mnie niedoszła klientka w sprawie zamówienia babeczkę.
Przeprosiłam ją, że nie mogę zrealizować zamówienia w tym terminie wyjaśniając, że wyjeżdżam i nie zdążyłam jeszcze ustawić informacji zwrotnej w mailu do zamówień (wówczas babeczkowy sklep Internetowy miał przerwę w swoim istnieniu i zamówienia składało się telefonicznie lub mailowo).

Pani wówczas wydarła się na mnie strasznie powołując się na jedyną negatywną opinię na facebookowym fanpage'u i prawie ją cytując. Obsmarowała mnie mówiąc, że nie dziwi się, że firma otrzymała tak negatywny komentarz, skoro traktuje klientów w ten sposób.


I w sumie dobrze się stało, bo nie chciałabym realizować usługi dla tej pani, zwłaszcza, że zamówienie jednej babeczki wcale nie jest dla mnie korzyścią. Co nie znaczy, że takich zamówień nie realizuję i się z nich nie cieszę. 

Po trzecie


Firma Magnes Media, znana też pod nazwą 24 Emisje, która od kilku lat w sposób bezczelny oszukuje mikro i małych przedsiębiorców w skali kraju, a na co Temida wciąż pozostaje na to ślepa! (więcejo tym pisałam tutaj) jest posiadaczem chyba najbardziej rozpoznawalnego certyfikatu Rzetelna Firma.
O tego:

Magnes Media chwalą się nim w wielkich stopkach swoich maili.
Wielkich, ponieważ logo certyfikatu zajmuje tam naprawdę sporą powierzchnię.
Kiedy dołączyłam do grona oszukanych przez Magnes Media, skontaktowałam się z firmą przyznającą certyfikat Rzetelnej Firmy. Zapytałam, jakim cudem podmiot, który każdego roku ma ponad 1000 spraw w siądzie, chwali się posiadaniem ich certyfikatu.
Dowiedziałam się wówczas, ze ów certyfikat przyznawany jest firmom, które płacą klientom za faktury w terminie. I jest to jedyny, brany pod uwagę wskaźnik.

Tak myślę, że sama mogłabym również stworzyć podobny znaczek i oferować go w abonamencie małym przedsiębiorcom, którzy walczą o przetrwanie i nie koniecznie mają szerszą wiedzę na temat marketingu i "biznesu". Certyfikat może być wykorzystany w celu wzmocnienia pozytywnego wizerunku marki, jak pisze firma, która je wydaje.

Potrzeby przedsiębiorców bywają oczywiście różne, a ponad 270 000 uczestników projektu na terenie Europy, jednoznacznie wskazuje na zainteresowanie taką możliwością promocji – pisze dalej.
Decydując się na coś takiego miałabym stałe wpłaty na konto, których ilość rosłaby w sposób wykładniczy.

A możliwości ku realizacji tegoż celu mam, bo moja AgencjaMarketingowa POMELOGO oferuje zarówno stworzenie adekwatnej grafiki jak i e-sklepu dla produktu cyfrowego.

Ale ja po prostu nie umiem działać ani nieetycznie, ani wbrew swoim przekonaniom, bo dla mnie rozdawanie takich certyfikatów jest niczym innym jak tylko wyłudzaniem pieniędzy.

_______________________________
*Nie chcę wchodzić w szczegóły prawne, ale faktycznie groziłaby mi kara pieniężna, z której nie byłabym w stanie się wypłacić, albo – w przypadku niewypłacalności, więzienie.



O AUTORCE

Julia Daroszewska od ośmiu lat zajmuje się ogólnie pojętym marketingiem. Potrafi skutecznie wykorzystywać wszelkie dostępne na rynku narzędzia, co przekłada się na duże zasięgi i budowanie świadomości wspieranych przez nią marek.
Prowadzi firmę, której główną dziedziną jest wsparcie w zakresie szeroko pojętego Marketingu i Strategii Przedsiębiorstwa. Oferuje pomoc w budowaniu marek tworząc dla nich skuteczne plany działania na konkurencyjnych rynkach.

Julia Daroszewska prowadzi również szkolenia z tworzenia skutecznych profili/kont na LinkedIn i Facebooku - największych Mediów Społecznościowych wspierających biznes.




           Insta      

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza